2022

Pogoda w Przemyślu >>>


 

 

 

 

2022-08-29

 

      


RELACJA Z RAJDU PIESZEGO PO ROZTOCZU 28.08.2022r.
ZORGANIZOWANEGO PRZEZ PTTK ODDZIAŁ IM. MIECZYSŁAWA ORŁOWICZA W PRZEMYŚLU – POD PATRONATEM KLUBU GÓRSKIEGO PTTK „KARPATY” W PRZEMYŚLU.


Tak pięknie na tym Roztoczu, że kolejny raz wędrowaliśmy po jego szlakach. Tym razem zawitaliśmy do Zwierzyńca nie tylko po to by delektować się wyrobami tutejszego browaru ale przede wszystkim by znów powędrować jego urokliwymi terenami roztoczańskiej ziemi. Zrobiliśmy kilkunastokilometrową pętlę wędrując dwoma szlakami. Rozpoczęliśmy wędrówkę ze Zwierzyńca niebieskim szlakiem do miejscowości Lipowiec. Lipowiec to roztoczańska wioska położona stokach Ducherowej Góry należącej do Roztocza Zachodniego. W Lipowcu szlak niebieski łączy się z czarnym szlakiem łącznikowym , którym to udaliśmy się w kierunku Zwierzyńca. Po drodze minęliśmy górę Dąbrowa (344 m. n.p.m.), która jest najwyższym wzniesieniem Roztocza Zachodniego jak też odwiedziliśmy miejsce w, którym był obóz AK oddziału Podkowy. Kolejną niespodzianką na szlaku czarnym był przeuroczy lessowy wąwóz. Odsłonięte korzenie drzew robiły niesamowite wrażenie. Przez miejscowość Bagno szybkim marszem dotarliśmy do Zwierzyńca. Dziękuję wszystkim uczestnikom rajdu za wspólne wędrowanie i wspaniałe towarzystwo. Szczególne podziękowania należą się zarządowi Klubu za perfekcyjną organizację rajdu.
Relację spisał, zdjęcia zrobił i rajd prowadził kolega Andrzej Klimko.


 

2022-06-16

 

    

RELACJA Z RAJDU PIESZEGO PO ROZTOCZU ŚRODKOWYM 11-12.06.2022r.
ZORGANIZOWANEGO PRZEZ PTTK ODDZIAŁ IM. MIECZYSŁAWA ORŁOWICZA W PRZEMYŚLU – POD PATRONATEM KLUBU GÓRSKIEGO PTTK „KARPATY” W PRZEMYŚLU.

Już piąty raz wędrowaliśmy Roztoczem, przemierzyliśmy całą jego długość po polskiej stronie, poznaliśmy jego najpiękniejsze zakątki; park narodowy, parki krajobrazowe, liczne rezerwaty przyrody, miejsca niezwykłe i urocze. Tym razem wybór padł na Krasnobrodzki Park Krajobrazowy, dotąd jeszcze przez nas nieodkryty. O tym że był to trafny wybór, niech zaświadczą załączone zdjęcia, film, zadowolenie i uśmiech na twarzy dwudziestu uczestników tego wymagającego rajdu.
Po nocnej ulewie, jakiej dawno nie było na tym terenie, wyruszyliśmy z Suśca na zielony szlak turystyczny im. Władysławy Podobińskiej. Deszcz przestał padać, prognozy pogody zapowiadały się dobre, więc nastroje uczestników rajdu uległy zdecydowanej poprawie. Wędrowaliśmy przez piękne, okazałe lasy sosnowe, aby po chwili wyjść na rozległe wierzchowiny jakże typowe dla krajobrazu Roztocza. To doskonałe punkty widokowe. Wędrowaliśmy wśród malowniczych, pofałdowanych pól, układających się w pasy łanów zbóż, rzepaku i innych upraw. Dotarliśmy do spokojnych wsi Kunki i Łasochy, aby dalej wędrując przez polne piaszczyste drogi leśne wspiąć się na najwyższe wzniesienie Roztocza Środkowego – Wapielnię (386,2 m n.p.m.). Podczas krótkiej przerwy w wędrówce, oglądaliśmy miejsca po wydobyciu wapienia służącego swego czasu do wypalania wapna. Stąd wywodzi się nazwa wzgórza. Dalej, w okolicach wsi Przejma, rozpościerał się wyjątkowo urokliwy odcinek. Droga prowadziła wśród jarów, dolin, wąwozów i wzniesień porośniętych głównie starym, fragmentami monumentalnym, borem sosnowym. Szczególnie wyróżniały się ogromne paprocie, dodające trasie niezwykłego uroku oraz suche rzeki utworzone z piasku wymytego podczas nocnej ulewy. Nie zabrakło też przydrożnych krzyży i kapliczek. Niezwykłym miejscem na trasie naszej wędrówki była Galeria Szur - rodzinna galeria sztuki ukryta wśród lasów wsi Szur na Roztoczu. Bardzo miło przyjęła nas sympatyczna artystka, Pani Agnieszka Rzeźniak prezentując swoje malarstwo nawiązujące do przyrody Roztocza. Mogliśmy odpocząć w atmosferze niezwykłego klimatu tego miejsca oglądając piękne obrazy, słuchając opowieści Pani Agnieszki o jej twórczości, delektując się spokojem i pięknem otoczenia. Ostatni odcinek pierwszego dnia wędrówki prowadził do Krasnobrodu, miejscowości będącej znanym ośrodkiem turystycznym w randze uzdrowiska, posiadającej walory mikroklimatyczne, słynące z wód leczniczych i borowin. Po zakwaterowaniu w Ośrodku Wypoczynkowym „Jolanta”, udaliśmy się na spacer nad piękny zalew w Krasnobrodzie. Kto chciał, mógł udać się jeszcze na wieżę widokową ulokowaną nad nieczynnym kamieniołomem, z widokiem na zalew i okolice. Piękna słoneczna pogoda sprzyjała naszemu odpoczynkowi w jednym z wielu pubów i restauracji ulokowanych nad zalewem. Wspólnie, przy jednym stole, wspominaliśmy przygody i wrażenia z tej i z innych naszych wędrówek. W ten oto sposób, w miłej i radosnej atmosferze zakończyliśmy pierwszy dzień naszej trzydziestokilometrowej wędrówki.
Drugi dzień wędrówki przywitał nas piękną, słoneczną pogodą. Po noclegu i dobrym śniadaniu w OW „Jolanta”, raźnym krokiem ruszyliśmy wokół krasnobrodzkiego zalewu w kierunku Lasu Palikupka. Rozpoczął się niezwykle urozmaicony fragment szlaku: dużo jarów, wąwozów, leśnych ścieżek. Szlak często zmieniał kierunek, unikał prowadzenia szerszymi leśnymi duktami. Z lasu wyszliśmy na skraj wzniesienia, na którym ulokowano wyciąg narciarski. Podziwialiśmy piękny widok na zbiornik wodny Jacina z uroczymi kameralnymi plażami, częściowo zagospodarowanymi do celów turystycznych. Cały czas podążaliśmy za znakami szlaku zielonego – przez lasy, wierzchowiny, miedzami wśród pól, piaszczystymi wiejskimi drogami przysiółka Grabnik, aby kolejną piaszczystą drogą w dolinie dojść do wsi Suchowola. Tam, przy wiejskim sklepie, zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek. Idąc szlakiem za znakami skręciliśmy w polną drogę na północ i weszliśmy na wysoką wierzchowinę. Z jej szczytu podziwialiśmy wspaniałe, typowe panoramy Roztocza. Takie krajobrazy będą nam towarzyszyć już do końca naszego rajdu. Na kolejnym wzgórzu mogliśmy obserwować panoramę odległego jeszcze Zamościa. Mijaliśmy przydrożne kapliczki (niektóre na drzewach), krzyże. Ciekawym obiektem na trasie była drewniana wieża widokowa postawiona na rozległych polach niedaleko wsi Lipsko-Polesie. Z jej szczytu oglądaliśmy panoramę na tę właśnie część Roztocza. Z dala zauważyliśmy również kaplicę pw. św. Romana, jedną z niewielu kaplic w Polsce pod wezwaniem tego świętego. Lokalnie miejsce to nazwane jest Zjawieniem lub Miasteczkiem i obrosło w wiele legend. Ostatni odcinek trasy wiódł skrajem lasu i rozległej doliny. W pobliżu szlaku w lesie oglądaliśmy m.in. sosny spowite malowniczym bluszczem, a po drugiej stronie rozległe wzgórza ciągnące się aż po horyzont, obsiane zbożem i rzepakiem. Urody temu miejscu dodawały kwiaty polne, m.in. maki i bławatki, tworząc iście bajkowy krajobraz. Tak oto po przejściu ok. 25 kilometrów znaleźliśmy się na skraju miejscowości Lipsko-Polesie. Tutaj wsiedliśmy do naszego busa, aby pojechać do nieodległego Zamościa i godnie zakończyć naszą wyprawę. Wolny czas przeznaczyliśmy na spacer po zamojskim rynku, degustację smacznych potraw i odpoczynek w restauracyjnych ogródkach. Wmieszaliśmy się w niedzielny gwar tego uroczego miasta aby choć trochę poczuć jego niepowtarzalną atmosferę i klimat. Wszyscy uczestnicy rajdu powrócili do swoich domów pełni wrażeń, zadowoleni, naładowani roztoczańską energią, cali i zdrowi (może za wyjątkiem kilku osób, którym przydarzyło się otarcie stóp, zadrapania, oparzenia pokrzywą i ugryzienia insektów, w tym kilku kleszczy).
Dziękuję wszystkim uczestnikom rajdu za wspólne wędrowanie i wspaniałe towarzystwo. Szczególne podziękowania należą się zarządowi Klubu za perfekcyjną organizację rajdu.
Relację spisał i rajd prowadził kolega Andrzej Ukleja.
Zdjęcia – FB: Andrzej Ukleja, Marcus Eurok, WWW: Andrzej Klimko. Link do filmu

 


 

2022-05-23

 

     

RELACJA Z RAJDU PIESZEGO PO BESKIDZIE DUKIELSKIM 21.05.2022 r.
ZORGANIZOWANEGO PRZEZ PTTK ODDZIAŁ IM. MIECZYSŁAWA ORŁOWICZA W PRZEMYŚLU – POD PATRONATEM KLUBU GÓRSKIEGO PTTK „KARPATY” W PRZEMYŚLU.
Mianem Beskidu Dukielskiego określa się środkową część Beskidu Niskiego, leżącą na północ od Przełęczy Dukielskiej. Najwyższy szczyt Beskidu Dukielskiego to Baranie (754 m n.p.m.). Właśnie ten region stał się celem naszej kolejnej wyprawy. Naszej – czyli członków Klubu Górskiego PTTK Karpaty w Przemyślu. Podczas tego rajdu prowadzić nas miał przewodnik beskidzki Irek. Wyjechaliśmy z miejsca zbiórki o godzinie 6.00. Już podczas jazdy nasz przewodnik dzielił się z nami ciekawostkami związanymi z mijanymi miejscowościami, opowiadał interesujące historie, legendy i anegdoty. Po mniej więcej trzech godzinach dotarliśmy do miejscowości Tylawa. Tu rozpoczynaliśmy nasz pieszy rajd, a prowadzić nas miał przez teren Magurskiego Parku Narodowego żółty szlak turystyczny.
Trasa, którą początkowo wędrowaliśmy, wiodła przez malownicze wzgórza, pagórki i ukwiecone łąki, tak więc mogliśmy sycić oczy pięknymi widokami. Nie przeszkodził nam w tym deszczyk, który troszkę zmoczył nas na początku naszej wędrówki, gdy dotarliśmy do nieistniejącej już dziś, dawnej wsi łemkowskiej Smereczne. Na wyludnienie tej miejscowości miały wpływ dwa czynniki. Pierwszym z nich były działania wojenne w 1944 roku, na skutek których większość domostw spłonęła, zaś ich mieszkańcy opuścili wieś, by nigdy już tu nie powrócić. Drugim czynnikiem była prowadzona w 1947 roku i w kolejnych latach Akcja „Wisła”, polegająca na wysiedlaniu ludności łemkowskiej. Na skraju tej nieistniejącej już wsi znajduje się niewielka kapliczka upamiętniająca dawnych mieszkańców wsi Smereczne, a także przedstawiająca historię tej miejscowości tablica informacyjna. Jak się dowiedzieliśmy, liczba ludności we wsi utrzymywała się w granicach 320 osób, znajdowało się tam 36 domów mieszkalnych, szkoła i kasarnia. Jak piękne to było niegdyś miejsce, można wywnioskować ze słów Aleksandra Chudyka, autora książki „Smereczne na Łemkowszczyźnie. Wspomnienia i relacje”. Pisze on tak: „W Smerecznem wiejskie drewniane chałupki pobudowane były wzdłuż drogi i (toczącej się nieco niżej) rzeczki Smereczanka. Cały krajobraz wsi był uroczy i sympatyczny. Po lewym i prawym brzegu rzeczki tuż przy zagrodach rozścielały się równiutko łąki i pastwiska. Zaś na garbach łagodnych gór, pola uprawne poprzedzielane krętymi ścieżkami i miedzami. Po ich zboczach spływały jak srebrne wstążeczki strumyki, które swój początek brały z lasu ze skalnych otworów. Ich krystaliczna woda wzbogacona była mineralnymi dodatkami. Była smaczna i nadawała się do picia w każdym dostępnym miejscu. Jednocześnie była lekiem na wszystko. Najwięcej piękna i uroku nadawały wsi zakwitające łąki i pastwiska. Wtedy to tysiące kolorów, zapach kwiatów, brzęk milionów pszczół i owadów nadawały piękno górskiej naturze”.
Patrząc na otaczające nas krajobrazy, mogliśmy na chwilę przenieść się myślami i wyobraźnią do dawnych czasów, gdy na tych terenach tętniło życie. Na chwilę zatrzymaliśmy się w tym miejscu, po czym ruszyliśmy dalej, ku kolejnej nieistniejącej łemkowskiej wsi Wilsznia. Również i ta miejscowość naznaczona została tragiczną historią. Jesienią 1944 roku, podczas tzw. Operacji dukielskiej, toczyły się tu przez wiele dni krwawe walki. Spłonęła wówczas drewniana zabudowa wsi. Wielu mieszkańców zginęło, zaś ci, którym udało się przeżyć, pozbawieni domów i dobytku, w ramach wysiedlenia wyjechali na tereny obecnej Ukrainy. Opuszczona wieś nie została ponownie zasiedlona. Świadectwem toczącego się tu niegdyś życia są choćby dzikie jabłonki, licznie porastające całą okolicę, a także przydrożny kamienny krzyż, na którego postumencie można dostrzec wyraźne ślady po kulach.
Tymczasem niebo rozchmurzyło się i piękna, słoneczna pogoda towarzyszyła nam już przez cały czas. A my powędrowaliśmy w kierunku wsi Olchowiec. Jest to jedna z niewielu beskidzkich łemkowskich wsi, w której nieprzerwanie mieszka ludność pochodzenia łemkowskiego. Wysiedlenia w ramach Akcji „Wisła” udało im się uniknąć dzięki fałszywym dokumentom. We wsi zobaczyć można zachowane w niezmienionej postaci dawne chyże łemkowskie (drewniane zagrody, w których pod jednym dachem mieściły się pomieszczenia mieszkalne, gospodarskie i inwentarskie). Jedną z nich jest chyża należąca do pana Tadeusza Kiełbasińskiego, który zakupił ją w 1981 r. i przekształcił w muzeum. Niedaleko niej znajduje się drewniana cerkiew pw. Przeniesienia Relikwii św. Mikołaja z Myr Licejskich do Bari, a prowadzi do niej zabytkowy, pochodzący z XIX wieku kamienny most. Na chwilę zatrzymaliśmy się w Olchowcu, ale to nie był jeszcze koniec naszej wędrówki.
Nadal poruszając się żółtym szlakiem turystycznym, skierowaliśmy się w stronę wspomnianego szczytu Baranie. Tu szliśmy w pobliżu granicy polsko-słowackiej. Droga wiodła nas przez zachwycający intensywną, świeżą zielenią las, stopniowo pnąc się w górę. Po niedługim czasie cała nasza grupa stanęła na szczycie. Warto wiedzieć, że do jesieni 2005 roku znajdowała się tu stalowa wieża obserwacyjna, zbudowana jeszcze w czasie II wojny światowej przez Niemców. Konstrukcja runęła zimą 1999/2000. W 2006 r. postawiona została nowa, drewniana wieża widokowa o wysokości ok. 17 m, którą wznieśli Słowacy. Ze względu na zły stan techniczny wieża została podcięta pod koniec kwietnia 2019 roku. Jej pozostałości wciąż znajdują się na szczycie. Mieści się tam również schron turystyczny z ławami i przeszklonym oknem. Jako że wciąż była piękna, słoneczna pogoda, my rozlokowaliśmy się na popas i odpoczynek na zewnątrz. Ze szczytu Baranie zeszliśmy znów do Olchowca, ale inną trasą – była to oznaczona czarnym kolorem ścieżka przyrodniczo-historyczna Olchowiec. We wsi oczekiwał już na nas bus. Przed powrotem do Przemyśla był jeszcze czas na odpoczynek i posilenie się. W Olchowcu trwały właśnie przygotowania do rozpoczynającego się w sobotę wieczorem i trwającego aż do niedzieli 32. Łemkowskiego Kermeszu – cerkiewnego odpustu, którego celem jest zachowanie i kultywowanie dawnych tradycji i zwyczajów łemkowskich. My wnet wsiedliśmy do busa i ruszyliśmy w drogę powrotną. Wracaliśmy w doskonałych nastrojach, usatysfakcjonowani ciekawą i piękną wędrówką. W Przemyślu byliśmy o godzinie 19. Link do fimiku z rajdu.
Rajd poprowadził Ireneusz Bazylewicz
Relację spisała Dorota Pansewicz

 


 

2022-05-06

 

    

RELACJA Z RAJDU PIESZEGO PO BESKIDZIE NISKIM 30.04.2022r.
ZORGANIZOWANEGO PRZEZ PTTK ODDZIAŁ IM. MIECZYSŁAWA ORŁOWICZA W PRZEMYŚLU – POD PATRONATEM KLUBU GÓRSKIEGO PTTK „KARPATY” W PRZEMYŚLU.

Wędrówka bezdrożami, bez szlaków, przez rozległe łąki, piękne lasy, wzgórzami z widokami aż po horyzont. Przez miejsca po nieistniejących już wsiach. Nostalgia, cisza i spokój. Można spędzić cały dzień na szlaku nie spotkając innego turysty. To Beskid Niski, który ukazał 32 uczestnikom rajdu swoje ukryte tajemnice i naturalne piękno przyrody.
Rajd rozpoczęliśmy we wsi Rzepedź obok cerkwi pw. św. Mikołaja z 1824 roku, cudem ocalałej z dziejowej zawieruchy. O jej historii, wystroju i o znamienitych osobach pochowanych na przycerkiewnym cmentarzu opowiedział nam wędrujący z nami przewodnik beskidzki, kolega Ireneusz. Dowiedzieliśmy się również o historii Rzepedzi będącej kolebką i bazą przemysłu drzewnego w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Nieopodal cerkwi rozpoczęliśmy marsz w kierunku pasma jednego z najbardziej widokowych szczytów w Beskidzie Niskim – Rzepedki 708 m n.p.m. Podchodząc rozległymi łąkami do szczytów tego pasma, za naszymi plecami odsłaniał się oszałamiający widok na Bieszczady i Beskid Niski. Wędrując wzgórzami Rzepedki, weszliśmy leśnymi przecinkami na kolejny imponujący widokowo wierzchołek Szerokiego Łazu 688 m n.p.m. Cóż za wspaniały widok na Pogórze Bukowskie, Tokarnię, dolinę Przybyszowa i pasmo Kamienia! Znów rozległymi, zielonymi łąkami, mając nad głową błękit nieba, schodziliśmy do Przybyszowa, małej, nie istniejącej wsi łemkowskiej. Drogami polnymi, przekraczając kilka strumieni, weszliśmy znów na widokową łąkę Kremenec 550 m.n.p.m., aby po niespełna godzinnej wędrówce przez okazały las dotrzeć do wychodni skalnych pasma Kamienia 650 m n.p.m. Tutaj z kolei przodownik turystyki górskiej kolega Zbigniew podzielił się z nami wiadomościami z zakresu budowy geologicznej skał, z których zbudowane są wspomniane wychodnie skalne i całe pasmo Kamienia. Miłym akcentem na tej górze było wręczenie koleżance Dorocie odznaki Klubu Górskiego. Dalej wędrowaliśmy fragmentem głównego szlaku beskidzkiego oraz fragmentem szlaku szwejkowskiego, które to szlaki zaprowadziły nas na rozległe łąki Jasieniny 667 m n.p.m. i Wahalowskiego Wierchu 666 m n.p.m. Podczas odpoczynku podziwialiśmy rozległe panoramy na okoliczne wzgórza, a wiosenne powiewy wiatru przynosiły kojący zapach kwitnących ziół i kwiatów. Trwaj chwilo…
Ostatnim etapem naszej wędrówki była dolina Jawornika. W dolinie wciśniętej w grzbiet Wahalowskiego Wierchu ujrzeliśmy ciekawe chatki i obiekty studenckiej bazy turystycznej.
Po dawnej wsi Jawornik pozostały jedynie fundamenty chałup, przydrożne krzyże, zdziczałe sady, studnie, resztki kamiennych piwnic będące niemymi świadkami bogatej historii tej położonej w dolinie potoku jawornickiego osady. Na fundamentach dawnej cerkwi posadowiono greckokatolicką kaplicę, zachowały się przycerkiewne nagrobki. Osobliwością Jawornika były dokonywane tam na miejscowym cmentarzu jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym pochówki wampiryczne. Dziś ta wieś jak i wiele innych w Beskidzie jest pusta. Stanowi osobliwe sanktuarium natury, jednak pełne śladów bytności ludzkiej.
Pełni wrażeń, zadowoleni z ciekawie spędzonego czasu, po pokonaniu 22 kilometrów, powróciliśmy zamówionym busem do Przemyśla.
Dziękuję wszystkim uczestnikom rajdu za wspólne wędrowanie i za miłe towarzystwo.
Do zobaczenia na kolejnych rajdach pod patronatem Klubu Górskiego PTTK „Karpaty”.
Relację spisał, rajd przygotował i poprowadził kolega Andrzej Ukleja.
Fot. uczestnicy rajdu.

 


 

2022-03-26

    

     

RELACJA Z RAJDU PIESZEGO PO ZIEMI DUBIECKIEJ
LOKALNĄ TRASĄ TURYSTYCZNĄ “TRZY ŚCIEŻKI TOŻSAMOŚCI – ŚRODOWISKO, HISTORIA, KULTURA” 26.03.2022r.
ZORGANIZOWANEGO PRZEZ PTTK ODDZIAŁ IM. MIECZYSŁAWA ORŁOWICZA W PRZEMYŚLU – POD PATRONATEM KLUBU GÓRSKIEGO PTTK „KARPATY” W PRZEMYŚLU.

W klubowej historii podkarpackich wędrówek po raz pierwszy tą trasą wędrowaliśmy 10.03.2007r. pod przewodnictwem Darka i kolegów z Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Dubieckiej. W piętnastą rocznicę tej wędrówki wybraliśmy się tam ponownie, aby z innej już perspektywy podziwiać piękno Ziemi Dubieckiej z jej wspaniałymi zabytkami, przyrodą i miejscami naznaczonymi trudną i nie raz tragiczną historią ludności zamieszkującej te tereny.
Na starcie rajdu w miejscowości Wybrzeże stawiło się 22 członków i sympatyków Klubu Górskiego. Po zapoznaniu się z trasą rajdu przeszliśmy przez kładkę na Sanie z Pogórza Dynowskiego na Pogórze Przemyskie. Przed nami rozciągało się pasmo Kruszelnicy, które w trakcie tego rajdu przecinaliśmy dwa razy. Niebawem naszą uwagę zwrócił wierzchołek wzgórza wznoszący się 65 m nad poziom rzeki. To wczesnośredniowieczne grodzisko, osiedle obronne z X-XIII w. Podziwialiśmy z góry widoczne do dziś obwałowania i zarys grodu, zapoznaliśmy się z jego historią opisaną na znajdującej się tam tablicy poglądowej. Trasa prowadziła w głąb okazałych lasów, pośród głębokich wąwozów, aby wyprowadzić nas na rozległe pola i łąki – teren po byłej wsi Polchowa. Jedyną widoczną pamiątką po wsi jest kapliczka przy której umieszczono tablicę informacyjną z historią tej miejscowości. Opuściliśmy to miejsce i weszliśmy ponownie do lasu i dotarliśmy do stanicy turystycznej, gdzie zatrzymaliśmy się na odpoczynek. Dalej weszliśmy w głąb lasu, osiągnęliśmy najwyższe wzniesienie w okolicy – górę Łubienkę (449 m n.p.m.). Miejscami ukazywały się nam piękne widoki na przełom Sanu w Słonnem. Stąd skręciliśmy w kierunku Piątkowej. Z rozległych łąk i pól podziwialiśmy wspaniałe panoramy na położoną poniżej Piątkową i okolice. Tam zwiedziliśmy jedną z najładniejszych cerkwi w południowo-wschodniej Polsce datowaną na 1732 rok, aby znów wspinać się na pasmo Kruszelnicy równie widokową drogą. Po przejściu wierzchowiny (415 m n.p.m.) zeszliśmy okazałym bukowym lasem do Słonnego kończąc pierwszy etap wędrówki. Dalej przed nami pozostały do przejścia dwa rezerwaty przyrody:” Kozigarb”, gdzie na dość stromym nadsańskim stoku przemierzaliśmy uroczą ścieżką m.in. bukowy las i piękną aleję dębową. Na swej drodze spotkaliśmy także strzeliste daglezje, a podszyt i runo leśne ozdabiały pierwsze wiosenne kwiaty. W drodze do rezerwatu towarzyszyły nam nawet Duchy Sanu! W niedalekiej odległości odwiedziliśmy drugi rezerwat przyrody – „Broduszurki”. To rezerwat torfowiskowy o bardzo ciekawych walorach przyrodniczo-krajobrazowych: bogactwie gatunków roślin bagiennych i zwierząt. Ciekawym elementem rezerwatu są potorfia, czyli doły po wydobyciu torfu, wypełnione wodą z pływającymi kożuchami roślin wodnych, tworzące niesamowitą scenerię. W ten oto sposób, po pokonaniu 22 kilometrów dotarliśmy do celu naszej wędrówki – wsi Winne. Stąd udaliśmy się oczekującym na nas busem do Przemyśla.

Z każdym rajdem odkrywamy coraz to nowe uroki wędrówek po bezdrożach. To całkiem inny świat: spokojny, pachnący ziemią, suchymi liśćmi, rzeką, odgłosami kluczy wracających żurawi, dający nadzieję rychłej wiosny i coraz dłuższych dni. Trzeba być w drodze, aby to wszystko zobaczyć, poczuć. To wędrówka w tempie własnych możliwości i myśli, ale niespieszna, dająca spokój i wytchnienie skołatanej głowie od wydarzeń dziejących się w niespokojnym świecie. Jak zwykle świetny film Marcusa https://youtu.be/cK1pbwbHA18 z nostalgicznym podkładem muzycznym przywołującym na myśl przemijanie i naturalizm odwiedzanych miejsc. To był czas odpoczynku i spokoju, dający dotlenienie i harmonię duszy i ciała. Niby zwykła wycieczka, ale wróciliśmy z niej dojrzalsi i uspokojeni.
Dziękuję wszystkim uczestnikom rajdu za wspaniałe towarzystwo i przyjazny klimat wędrówki. Do zobaczenia na szlaku!
Relację spisał kol. Andrzej Ukleja
Zdjęcia – uczestnicy rajdu.

 


 

2022-03-04

 

     

RELACJA Z RAJDU PIESZEGO FORTECZNYM SZLAKIEM, INAUGURUJĄCEGO 20-LECIE ZAŁOZENIA KLUBU GÓRSKIEGO ZORGANIZOWANEGO W DNIU 26.02.2022r. PRZEZ PTTK ODDZIAŁ IM. MIECZYSŁAWA ORŁOWICZA W PRZEMYŚLU – POD PATRONATEM KLUBU GÓRSKIEGO PTTK „KARPATY” W PRZEMYŚLU.

Wydawałoby się, że już nic gorszego niż pandemia nie może nas spotkać. Po chwili radości ze zniesienia większości pandemicznych obostrzeń i nadziei na pełne rozwinięcie skrzydeł w turystyce, u naszego sąsiada rozpętało się piekło wojny. Śledząc doniesienia przekazywane cały czas przez środki masowego przekazu, wielu z nas ogarnął strach i duży stres. Aby choć na kilka godzin odreagować psychicznie od tragicznych wojennych wydarzeń, zarząd Klubu Górskiego postanowił, że nie będzie odwoływał wcześniej zaplanowanego rajdu. Jak się okazało, była to decyzja z wszech miar słuszna.
Na starcie rajdu inaugurującego 20-lecie założenia naszego Klubu stawiło się blisko 25 osób, kolejne dołączyły po drodze. Przy pięknej pogodzie wyruszyliśmy czarnym szlakiem fortecznym z Nehrybki w kierunku Optynia i Grochowiec. Rzadko wybieramy ten teren jako cel naszych wędrówek, jednak przekonaliśmy się, że jest on bardzo widokowy, malowniczy i niezmiernie interesujący z historycznego punktu widzenia. Po dojściu do Optynia, przy przydrożnym krzyżu, odmówiliśmy modlitwę za ofiary wojny i za osoby z naszego Klubu, które już odeszły, które znaliśmy, z którymi razem przewędrowaliśmy wiele kilometrów turystycznych szlaków. Szczególnie modlitwą otoczyliśmy Darka Hopa, założyciela naszego Klubu i jego pierwszego prezesa. Dalej powędrowaliśmy bez szlaku bardzo malowniczym, głębokim wąwozem. Niezrównaną przewodniczką okazała się najmłodsza uczestniczka rajdu - Kamila która wraz ze swoim bratem Kubą, pod bacznym okiem Kolegi MN, doprowadziła nas do Pikulic, a stamtąd już prostą drogą do fortu V Grochowce. Przed frontem koszar rozpaliliśmy turystyczne ognisko, jednak wcześniej rozpoczęła się część oficjalna uroczystości inaugurującej rozpoczęcie 20-lecia założenia naszego Klubu. Na wstępie prezes Klubu Andrzej Ukleja odczytał jeden z pierwszych artykułów prasowych, który ukazał się na temat Klubu (Nowiny 27-29 grudnia 2002 r.). Darek Hop przedstawił w nim jak ta przygoda się rozpoczęła, jak wyglądały pierwsze miesiące działania Klubu, jaki był cel i zasady funkcjonowania Klubu, osiągnięcia i plany na przyszłość. Wzorce i zasady działania Klubu określone przez Darka zachowujemy do dzisiejszego dnia. Pochwaliliśmy się również dokonaniami pod wodzą obecnego zarządu. W okresie 5 lat zorganizowaliśmy 54 rajdy w różnych rejonach górskich i nie tylko, weszliśmy w skład wypraw organizowanych przez PTTK Przemyśl i Sanok w najwyższe szczyty Karpat Ukraińskich, Rumuńskich i Słowackich. Nasz dorobek w okresie 20 lat istnienia jest imponujący. Następnie rozpoczęła się część artystyczna związana również jubileuszem obecnego prezesa. Odbył się swoisty benefis: były podziękowania, wyrazy uznania, wspaniałe prezenty a nawet występ Koleżanek z zespołu „Karpatki” ! Te wzruszające chwile pozostaną w wspomnieniach piszącego tę relację na zawsze, a podziękowania i wyrazy uznania przekazane na jego ręce dotyczą nas wszystkich- aktywnych członków i sympatyków Klubu Górskiego. Bez naszego zaangażowania i aktywności nie byłoby możliwości kontynuowania tej wspaniałej przygody już przeszło 20 lat. Kolejnym punktem rajdu było uroczyste wręczenie Koleżance Krystynie Pomykacz odznaki „Na szlakach niepodległości”. Uczciliśmy te wydarzenia lampką wybornego szampana,
Po uroczystej inauguracji, rozpaliliśmy ognisko, upiekliśmy kiełbaski. Wspominaliśmy przygody przeżyte podczas niezliczonych wędrówek i rajdów w klubowym gronie. Oglądaliśmy stare rajdowe zdjęcia. Cieszymy się z faktu, że tworzymy wspaniały koleżeński i przyjacielski zespół, odczuwamy radość z naszych spotkań, z pieszych wędrówek.
Stąd droga prowadziła malowniczym szlakiem przez Iwanową, Wapielnicę, Kruhel do Krzemieńca i dalej do centrum Przemyśla. W sumie pokonaliśmy 16 kilometrów. Tutaj rozeszliśmy się do swoich domów życząc sobie, aby wojna jak najszybciej się skończyła i abyśmy nadal w spokoju mogli poświęcać się naszej pasji wędrowania.
Bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom rajdu za wspólną wędrówkę i wspaniałą atmosferę rajdu. Pragnę szczególnie podziękować organizatorom i wykonawcom uroczystości jubileuszowych na forcie w Grochowcach. Te chwile na długo pozostaną w naszej pamięci, myślę, że dały też wytchnienie od przerażających wiadomości napływających nieustannie zza wschodniej granicy.
Do zobaczenia na kolejnych rajdach, oby w spokojniejszych czasach.
Relację spisał kol. Andrzej Ukleja
Fot. uczestnicy rajdu.

 


 

2022-02-01

 

    

RELACJA Z IV RAJDU PIESZEGO SZLAKAMI „HARNASIA” DARKA HOPA NA KOPYSTAŃKĘ 29.01.2022r. ZORGANIZOWANEGO PRZEZ PTTK ODDZIAŁ IM. MIECZYSŁAWA ORŁOWICZA W PRZEMYŚLU – POD PATRONATEM KLUBU GÓRSKIEGO PTTK „KARPATY” W PRZEMYŚLU.

Kolejny rajd pamięci Darka Hopa przeszedł do historii, jednak na długo pozostanie w naszych wspomnieniach. Na rajd stawiło się 60 osób, które miały przyjemność znać Darka, wędrować pod jego przewodnictwem, a także osoby, które Darka nie znały osobiście, lecz dużo o nim wiedziały z różnych źródeł. Wszyscy chcieliśmy tym rajdem zamanifestować pamięć o nim, wdzięczność za pokazanie nam piękna Karpat i regionu, za odkrywanie setek pięknych miejsc – tych dalekich i tych bliskich. To pamięć i podziękowanie za jego olbrzymią wiedzę historyczną, którą się z nami dzielił i za to co zbudował i trwa do dziś – wzajemne koleżeństwo i przyjaźń członków i sympatyków Klubu Górskiego, którzy nadal wędrują i kontynuują Jego dzieło. To także wspomnienie o Jego osiągnięciach górskich, zawodowych, społecznych. 28 stycznia 2022r. minęło pięć lat, kiedy od nas odszedł.
Na starcie rajdu w Brylińcach prezes Klubu Górskiego kol. Andrzej Ukleja oraz członek Zarządu Oddziału kol. Karol Kicman przywitali licznie przybyłych uczestników rajdu. Szczególnie serdecznie przywitaliśmy Pana Władysława Hopa, ojca Darka, który jest obecny na każdym rajdzie pamięci. Dziękujemy za to. Serdecznie przywitaliśmy koleżanki i kolegów z O/PTTK Sanok, Jarosław, Rzeszów a także osoby z różnych miejscowości Podkarpacia. Uczestnicy otrzymali pamiątkowe przypinki i broszurki, następnie brylinieckimi opłotkami ruszyliśmy w kierunku Kopystańki, oddając wcześniej władzę przewodnicką Koledze Zbigniewowi Bilo – przodownikowi turystyki górskiej, który kolejny raz prowadził tak ważny dla nas rajd. Trasa nie była znakowana, prowadziła leśną drogą przez wzgórze Batycze (420 m n.p.m.). Tego dnia, co zapewne było zasługą Darka, pogoda była wręcz wymarzona. Niezbyt głęboki śnieg, słońce, lekki mróz i słaby wiatr to doskonałe warunki do wędrówki. W świetnych humorach oglądaliśmy zimowe leśne pejzaże, szczególne wrażenie zrobiły na nas oblepione śniegiem i oświetlone słońcem dorodne buki na wzgórzu Batycze. Dalej weszliśmy na skraj lasu, skąd mogliśmy obserwować odmienny widok na cel naszej wędrówki – Kopystańkę (541 m n.p.m.). Z tej perspektywy wydawała się monumentalna, okryta iskrzącą w słońcu bielą, z triangulem na którym łopotała biało-czerwona flaga. Wokół rozciągały się wspaniałe widoki na Pogórze Przemyskie oraz tereny po stronie ukraińskiej. Na jej szczycie obok krzyża odmówiliśmy modlitwę za zmarłych członków naszego Klubu: Darka, Anię, Tomka.Wystrzeliliśmy im trzy światełka do nieba na znak, że zawsze o nich pamiętamy. Zrobiliśmy zdjęcia przy triangulu z umocowanymi tam pamiątkowymi klubowymi tabliczkami. Po tym zeszliśmy niżej pod dorodną lipę, gdzie zawsze zatrzymywał się z grupą Darek. Tam zapaliliśmy ognisko, a Koleżanka Justyna odczytała dziennik opisujący wydarzenia z ostatnich tygodni życia Darka oraz następnych tygodni po Jego odejściu. To była bardzo wzruszająca chwila. Po tym przystąpiliśmy do turystycznej biesiady, upiekliśmy kiełbaski, wspominaliśmy nasze rajdy, cieszyliśmy się że oto znów, pomimo przeciwności związanej z pandemią koronawirusa, możemy być i wędrować w swoim towarzystwie. Jak powiedziała jedna z uczestniczek rajdu, wszystkich nas cechowała niebywała serdeczność, przyjaźń i koleżeństwo. A to dzięki Darkowi właśnie, który dwadzieścia lat temu, w pewien lutowy wieczór zgromadził wokół siebie kilkadziesiąt osób i utworzył Klub Górski „Karpaty”. Po dłuższej chwili spędzonej przy ogniskowej biesiadzie, ruszyliśmy w kierunku greckokatolickiej cerkwi Opieki NBMP w Kopyśnie, datowanej na 1821 rok. Dzięki naszemu przewodnikowi, który zaprosił dwóch księży z Rybotycz, mieliśmy niepowtarzalną okazję zobaczyć jej wnętrze zdobione okazałym ikonostasem i malowidłami, a także wysłuchać informacji na jej temat. To było bardzo przejmujące doświadczenie. Powędrowaliśmy dalej. Na rozstajach dróg, przy krzyżu pożegnaliśmy nasze Koleżanki i Kolegów z PTTK O/Sanok, PTTK O/Rzeszów, którzy zeszli do Bryliniec czerwonym szlakiem turystycznym. To było bardzo serdeczne i miłe spotkanie, wspaniała wspólna wędrówka. Umówiliśmy się znów za rok. Ruszyliśmy dalej przez białe, rozległe Połoninki Rybotyckie. Mieliśmy przed sobą bezkresne białe łąki, na których jedyny ślad zaznaczyli narciarze, nasi klubowi znajomi: Koleżanka Krysia z mężem Ryszardem. Dotarli do nas na Kopystańkę wędrując z Makowej. Za bielą łąk wznosiły się wzgórza, które perfekcyjnie opisał nam nasz przewodnik, Kolega Zbyszek. Była to Kiczera Wysoka, Mała i Wielka Pasieka w paśmie Suchego Obycza, a także Kanasin i Zapust. Te ciemne wzgórza u stóp Wiaru, mierzące grubo ponad 500 m n.p.m., dzikie i niedostępne, poprzecinane jarami i wąwozami, zrobiły na nas duże wrażenie. Po ponad dwóch godzinach wędrówki dotarliśmy do Rybotycz, skąd zabrał nas do Przemyśla zamówiony na tę okoliczność autobus.
Serdecznie dziękuję:
- wszystkim uczestnikom tego wyjątkowego rajdu. Dobrze uczciliśmy pamięć o Darku i jeśli patrzył na nas z Niebieskich Połonin, to myślę, że tym rajdem zrobiliśmy mu dużą przyjemność,
- naszemu przewodnikowi, Koledze Zbigniewowi Bilo za profesjonalne prowadzenie i przygotowanie dla nas tak ciekawej trasy,
- Justynie, za wzruszające wspomnienia,
- Olowi za wzorowe wywiązanie się z funkcji zamkowego i ogniomistrza,
- Krystynie, Joli i Mieczysławowi za pomoc przy organizacji rajdu,
- gościom z zaprzyjaźnionych PTTK-ów za to, że byliście z nami w tak ważnym dniu.
Do zobaczenia za rok!
Relację spisał Kolega Andrzej Ukleja
Fot. uczestnicy rajdu.
Wspomniany filmik Marcusa

 


 

2022-01-03

 

    

Zamiast sprawozdania
POSYLWESTROWE REMINISCENCJE
Tak jak amerykański gwiazdor Jason Derulo był podobno supergwiazdą “Sylwestra marzeń” w Zakopanem, tak na naszym sylwestrowym rajdzie niekwestionowaną SUPERGWIAZDĄ okazała się Kol. Krystyna Kosterkiewicz. Od 2011 roku, kiedy po raz pierwszy “Karpaty” spotkały się w dniu 31 grudnia na rajdowym szlaku, Krysia nie opuściła ani jednej naszej cyklicznej imprezy, którą poniektórzy już określają mianem kultowej.
Nic dziwnego, że piątkowe spotkanie rychło przerodziło się w benefis Koleżanki – rekordzistki, która zaliczała w tym dniu ósmy rajd sylwestrowy Klubu Górskiego PTTK “Karpaty”. Kilkudziesięcioosobowa grupa sylwestrowiczów zgotowała “sympatycznej pani Krysi” z Galerii Sztuki Współczesnej godną Jej zasług owację. Nie zapomniano też o nieobecnej z przyczyn zdrowotnych Kol. Grażynie Szybiak, która w latach 2011-2020 towarzyszyła nam I przygrywała na organkach podczas siedmiu kolejnych rajdów sylwestrowych. Graziu, wróć !
Piątek, 31 grudnia 2021 r. Zachmurzenie całkowite, “jesienna”, mokra pogoda. Aura nie zachęcała raczej do wyjścia z domu. Niepokojące prognozy meteo na tę noc nie wróżyły nic dobrego. Niektórzy nawet zwątpili, czy w tej sytuacji w ogóle rajd dojdzie do skutku. Jakież więc było miłe zaskoczenie organizatorów, gdy w piątkowy wieczór na miejscu zbiórki przy ul. Piłsudskiego pojawiło się 38 osób – silnych, zwartych I gotowych. Jak się później okaże, na Zielonce doszlusuje do nas jeszcze kilkoro. Jak nie cieszyć się z takiej wysokiej frekwencji.
Pierwszy odcinek rajdu liczył 2,5 km (z jednym dosyć stromym podejściem, jak na klub górski przystało). Z ul. Sanockiej skierowaliśmy się na Krzemieniec i stąd krętą ul. Kruhelską (z nową nawierzchnią!) żwawym krokiem podążylismy ku Zielonce. Jedyny przystanek na trasie, przy przydrożnym krzyżu, był poświęcony pamięci Koleżanek I Kolegów, którzy już odeszli z naszych szeregów, m.in. Kol. Ani Skawińskiej – uczestniczki I Sylwestrowego Rajdu Pieszego “Karpat” w 2011 r. oraz Darka “Harnasia” Hopa, długoletniego prezesa Zarządu Oddziału PTTK oraz założyciela I lidera Klubu Górskiego, którego piątą rocznicę śmierci będziemy obchodzić już za parę tygodni.
Z kolędami na ustach, po pokonaniu odcinka ul. Pasteura, cała grupa, którą zamykał doświadczony, niezawodny “zamek” - Kol. Piotr Tadla, dziarsko wkroczyła na teren Fortu IIIB “Kruhel”. Już po raz trzeci w historii naszych rajdów w tej scenerii zapłonęło sylwestrowe ognisko. Przypomnijmy: w minionych latach, też trzykrotnie “zdobywaliśmy” Fort IV “Optyń”,a raz żegnaliśmy stary rok na krzyżówce na Wapielnicy oraz w koszarach Fortu III “Łuczyce”).
Pod względem palnym ognisko nie odbiegało poziomem od wszystkich poprzednich, w czym niemała zasługa wytrawnego ogniomistrza, Kol. Stanisława Łaby I jego pomocników. W tym miejscu pragniemy gorąco podziękować Kolegom – wolontariuszom: Prezesowi Klubu -Andrzejowi Uklei oraz jego asystentom: Stanisławowi Frydlewiczowi I Zbigniewowi Bilo, którzy bezinteresownie przepracowali dniówkę (30 grudnia), aby przygotować ognisko pod względem logistyczno-materiałowym. Wyrazy uznania należą się także Koleżankom I Kolegom, którzy w plecakach przydźwigali szczapy suchego drewna oraz podpałkę.
Oprócz tradycyjnego pieczenia kiełbasek, program godzinnego spotkania (jego atmosferę świetnie oddają znakomite zdjęcia Kol. Jurka Szczepka), wypełniły wspominki - okruchy z historii sylwestrowych rajdów klubowych , a także bogaty program artystyczny, w którym rej wodził wszechstronnie utalentowany Kol. Piotr Rostecki. W repertuarze znalazły się m.in. kolędy, pieśni biesiadne oraz nasz rajdowy przebój oparty na motywach piosenki Maryli Rodowicz z leitmotivem “Ale to już było”. Kilkakrotnie bisowany był fragment końcowy, odśpiewany przy ognisku przez 42-osobowy mieszany chór turystów:
“A przed nami dwójeczki trzy. Nowy sezon Klubu Górskiego.
Mnóstwo rajdów, aż żyć się chce. Nowy roczek już bieży, Kolego!
Stary rok w odwrocie, znika gdzieś za nami.
Chociaż latek nam przybywa, to na szlaku wciąż jesteśmy tacy sami. TACY SAMI”...
Tacy sami – zgodnie z kilkuletnią tradycją - pożegnali stary rok na szczycie (350 m n.p.m.) Kopca Tatarskiego.Stamtąd popłynęły w dal pozdrowienia I światełka w stronę Stubna, Przemyśla I ... Poznania. Zadedykowaliśmy je nieobecnym: Ali Ozibko, Grażynie Szybiak, Dorocie Pansewicz, Dorocie Motak oraz Leszkowi Melsztyńskiemu, który “na obczyźnie, pod koziołkami” wciąż tęskni za Przemyślem, PTTK i “Karpatami”. Widoczność tej nocy była na tyle dobra, że rzekomo dostrzegła nas Koleżanka ze Stubna: - Usłyszałam z oddali Wasze skandowanie mojego imienia – napisała Ala.- Wzruszona, z łezką w oku, dziękuję za pamięć.
Te sceny z Kopca Tatarskiego mieliśmy okazję zobaczyć w dokumentalnym filmie pt. “Sylwester szczęścia” (w mistrzowskiej reżyserii Kol. Marka Jaroszczaka-Euroka). Swą premierę w internecie film miał 1 stycznia ! A słupki oglądalności wciąż rosną.
Tuż przed północą wietrzna I mokra aura dała jednak znać o sobie. Ale to wcale nie przeszkodziło nam w radosnym powitaniu Nowego Roku, w scenerii wykwitających na niebie fajerwerków, przy akompaniamencie wystrzałów korków z butelek szampana oraz okolicznościowych śpiewów. Miejscem noworocznego toastu tym razem był amfiteatr w sąsiedztwie Krzyża Zawierzenia.
Grupa najwytrwalszych uczestniczek I uczestników rajdu udała się ze Zniesienia na Rynek, docierając do betlejemskiej szopy. Tam czekali już... reporterzy TVP3 Rzeszów. Wielu z Was zapewne oglądało na małym ekranie zarejestrowane przez nich przesłanie noworoczne, jakie do telewidzów skierowała z wdziękiem nasza Koleżanka Beata Cichocka.
Na koniec pragnę podziękować wszystkim Koleżankom I Kolegom za obecność, za aktywność, za życzliwość,za życzenia, słowem - za wspólnie przeżyte godziny. Świetna atmosfera, a przy tym wzorowy porządek I dyscyplina (za to był odpowiedzialny Kol. Ryszard Wołoszyn). Myślę, że wiele klubów turystycznych w Polsce i...Europie (!) może nam pozazdrościć takich rajdów.
Panie Prezesie, wyznaczony przez Pana pełnomocnik - Mieczysław Nyczek melduje wykonanie zadania. Gdyby szukał Pan chętnego do przewodzenia IX Sylwestrowemu Rajdowi Pieszemu Klubu Górskiego PTTK “Karpaty” w dniu 31 XII 2022 roku , to, jak zdrowie pozwoli, postaram się stanąć do castingu.
* * *
Zachęcam gorąco do obejrzenia fotorelacji autorstwa Kol. Jurka Szczepka, który już kolejny raz zademonstrował nieprzeciętny talent w dokumentowaniu naszych tradycyjnych imprez. Oglądając załączone zdjęcia, PRZEŻYJMY TO JESZCZE RAZ.